Szukaj
Wykop ten artykuł Dołącz do nas na Facebooku
REKLAMA

Ważne informacje w serwisie:




Artykuły: Podatek VAT i akcyza - zagadnienia ogólne

02.01.2007

Zmiany w podatku dochodowym – reprezentacja i reklama

Prawo ma to do siebie, że jedna drobna zmiana w przepisie, polegająca na usunięciu lub dodaniu jednego słowa, przecinka, średnika lub spójnika może w bardzo znaczący sposób wpłynąć na losy milionów ludzi. W dalszym ciągu toczy się postępowanie w sprawie kilkunastu liter, które dopisane do pewnej ustawy stworzyły ciąg „i czasopisma” i stały się przyczyną (powodem?) kłopotów i karier bardzo wielu ludzi. Dzisiaj jednak nie o konsekwencjach dopisania do ustawy paru słów, ale o konsekwencjach niewielkiej objętościowo zmiany dotyczącej reprezentacji i reklamy, w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych (zmiana została dokonana również w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych).

Przypomnę, że do końca roku obowiązywał przepis art. 23 ust. 1 pkt 23, w brzmieniu:

Nie uważa się za koszty uzyskania przychodów:

...

23) kosztów reprezentacji i reklamy w części przekraczającej 0,25% przychodu, chyba że reklama jest prowadzona w środkach masowego przekazu lub publicznie w inny sposób.

Obecnie (od 1.1.2007 r.) przepis ten przyjął postać:

Nie uważa się za koszty uzyskania przychodów:

...

23) kosztów reprezentacji, w szczególności poniesionych na usługi gastronomiczne, zakup żywności oraz napojów, w tym alkoholowych.

Jakie są praktyczne skutki zmiany przepisu?

Po pierwsze – skończą się nieustanne dyskusje i spory o to kiedy reklama jest prowadzona w środkach masowego przekazu, co to są środki masowego przekazu, czy prezentacja katalogów na targach biletowanych to reklama prowadzona publicznie w inny sposób itp. Interpretacji izb i urzędów skarbowych dotyczących tego zagadnienia są setki, o ile nie tysiące, i wszystkie one nabierają teraz waloru historycznego (aczkolwiek będą miały jeszcze przez kilka lat znaczenie, przy badaniu nieprzedawnionych stanów przeszłych). To oczywiście dobra wiadomość.

Ale jest też parę wiadomości niedobrych.

Pierwsza z nich wynika z zauważalnej skłonności niektórych urzędników do komplikowania życia – sobie i podatnikom (i możłiwych do przewidzenia skutków tej skłonności). Skoro ustawodawca tak surowo postąpił z wszelką reprezentacją, wykluczając możliwość zaliczenia wydatków na nią do kosztów uzyskania, można spodziewać się szczególnej czujności nadgorliwców.

Zgodnie z utrwaloną już w urzędach „wykładniologią” reklama to m.in. rozpowszechnianie informacji o towarach, ich zaletach, wartości, miejscach i możliwościach nabycia, chwalenie czegoś, zalecanie czegoś. Reprezentacja to okazałość, wystawność, działanie zmierzające do stworzenia i utrwalenia jak najkorzystniejszego wizerunku firmy poprzez wystrój firmy, interesujące logo, tablice informacyjne czy sposób podejmowania interesantów i kontrahentów.

W jaki sposób wobec powyższych definicji (wynikają z orzecznictwa i definicji językowych – bo w ustawie o pdof i pdop zdefiniowane nie zostały) potraktować przypadek, w którym wykonamy czynność rozpowszechnienia informacji o towarze, jego wielorakich zaletach, o miejscu i możliwości nabycia, o cenie itp. (reklama bez wątpienia), łącząc jednocześnie tę informację z okazałością? A co wtedy, kiedy przekazując informację będącą bez wątpienia reklamą będziemy kierowali się również chęcią utrwalenia jak najkorzystniejszego wizerunku firmy?

Mały przykład - kalendarz, zawierający informacje o produktach i usługach, ceny, formularze zamówień, wykaz telefonów i adresów mail handlowców będzie z pewnością pełnił rolę reklamową. A co w przypadku, kiedy ten kalendarz oprawimy w skórę?

Kolejną złą wiadomością jest ta, że nastąpił koniec zaliczania do kosztów uzyskania przychodów wydatków na konsumpcję – nawet w tej niewielkiej, ograniczonej limitem wysokości. To typowy przykład wylania dziecka z kąpielą. Posłowie, którzy tę zmianę uchwalili zapewne załatwiają wszystkie służbowe sprawy przy posiłkach w zakładowej stołówce, gdzie każdy dysponuje swoim talonem na zupę mleczną. Patrząc na niektórych posłów faktycznie trudno uwierzyć, ze byliby w stanie kogokolwiek zaprosić do restauracji, nie mówiąc już o zafundowaniu gościowi posiłku. Jednak przy prowadzeniu firmy sprawy załatwia się w inny sposób (nawet w Szwecji, na którą tak chętnie ostatnio powołują się posłowie LPR). Do zwyczaju należy zapraszanie kontrahenta na śniadanie biznesowe, lunch, obiad a nawet kolację – a umacnianie ciepłych relacji sprzyja zwiększaniu skali transakcji pomiędzy firmami kontrahentów – co przecież powinno być fiskusowi na rękę, i czego chyba nie trzeba specjalnie udowadniać.

Tymczasem przepis jest bezwzględny i precyzyjny. Nie zaliczycie do kosztów uzyskania przychodów nawet precla.

Ale czy na pewno?

Dotychczas obowiązująca regulacja była kompromisem. Przedsiębiorcy od czasu do czasu wypili i przekąsili małe co nieco i zaliczyli rachunek do KUP. Ale robili to w ramach limitu (nie oszałamiającego). Teraz zostali wyzwani na pojedynek. I mogę się założyć, że ilość wystawianych w restauracjach i pubach faktur zawierających pozycję „konsumpcja” spadnie wydatnie. Mogę się również założyć, że zmieni się struktura przychodów w branży gastronomicznej. Znaczącą rolę zacznie w nich odgrywać sprzedaż usługi o nazwie „wynajem sali”.

R.G.

Ujednolicony na dzień 1.01.2007 r. tekst ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych

 

Ostatnie artykuły z tego działu

Wszystkie artykuły z tego działu »

rozwiń wszystkie »Wasze komentarze

skomentuj

dodaj nowy komentarz

komentarz:
podpis:
 

Drodzy Użytkownicy podatki.biz. Choć czytamy uważnie Wasze komentarze, nie odpowiadamy na pytania w kwestiach szczegółowych. Zadając je, kierujecie je nie do nas, a do innych Użytkowników podatki.biz. Jeżeli chcecie wyjaśnić lub rozwiązać jakiś problem, zachęcamy do skorzystania z naszego forum dyskusyjnego - www.podatki.biz/forum

Zespół podatki.biz