10.08.2010: Felietony i komentarze

Opodatkowanie napiwków – czyli chytry dwa razy traci

Jako klient płacący rachunek obsługującej mnie osobie prawie zawsze pozostawiam napiwek. Podobnie czyni spora ilość klientów restauracji. Spotkałem się ostatnio z sytuacją, w której kelnerka na pytanie, czy może doliczyć napiwek do rachunku opłacanego kartą płatniczą, odpowiedziała twierdząco, dodając jednak, że wolałaby otrzymać tę kwotę bezpośrednio. Jestem przekonany, że z podobną reakcją spotkali się już nieraz nasi Czytelnicy. Wbrew pozorom bezpośrednie płacenie kelnerowi jest działaniem zgodnym z interesem ekonomicznym zarówno obsługującej nas osoby, jak i restauratora – jako pracodawcy i płatnika podatku.

Czy zastanawialiście się Państwo kiedyś, w jaki sposób opodatkowane są napiwki? Co do tego, że powinny być opodatkowane podatkiem dochodowym, nie ma wątpliwości. Nie ma również wątpliwości, że spora część pozostaje nieopodatkowana – z przyczyn, o których mówi ten felieton. Ale kto powinien płacić podatek? Pracodawca zaliczkowo jako płatnik czy też kelner bezpośrednio?

Można sobie wyobrazić kilka dróg, którymi pieniądze z napiwków trafiają do kelnera. Może on np. zatrzymać dla siebie napiwek mu wypłacony, wpłacając do kasy pracodawcy kwotę wynikającą z rachunku. Ta sytuacja najczęściej ma miejsce w lokalach, w których nie ma możliwości doliczenia napiwku do rachunku. W praktyce stosuje się również sposób polegający na tym, że otrzymujący od klienta napiwek wpłaca go do kasy, a następnie w wyniku rozliczenia otrzymuje jego całość lub część. Bardzo często możemy też poprosić o doliczenie napiwku do rachunku (i zapłacić całość kartą płatniczą lub gotówką). W tych sytuacjach pieniądze trafiają najpierw do dyspozycji pracodawcy (na konto lub do restauracyjnej kasy), a dopiero potem dzielone są według algorytmu ustalanego przez pracodawcę lub samodzielnie przez pracowników. I tu zaczyna się problem. Fiskus prezentuje bowiem jednolite stanowisko, w myśl którego jeśli tylko pieniądze z napiwków „dotkną” kasy pracodawcy, stają się przychodem ze stosunku pracy. I nie ma tu znaczenia, że pracodawca występuje jedynie jako pośrednik, który przechowuje nie swoje pieniądze.

Argumentacja fiskusa (z którą osobiście się nie zgadzam, co oczywiście dla stosowania prawa nie ma większego znaczenia) w skrócie polega na tym, że przychody z napiwków można podzielić na dwie grupy: przychody ze stosunku pracy oraz przychody z innych źródeł, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Przypomnijmy, że przychody ze stosunku pracy zostały określone w art. 12 ust. 1 updof jako wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne oraz wartość pieniężna świadczeń w naturze bądź ich ekwiwalenty, bez względu na źródło finansowania tych wypłat i świadczeń, a w szczególności: wynagrodzenia zasadnicze, wynagrodzenia za godziny nadliczbowe, różnego rodzaju dodatki, nagrody, ekwiwalenty za niewykorzystany urlop i wszelkie inne kwoty niezależnie od tego, czy ich wysokość została z góry ustalona, a ponadto świadczenia pieniężne ponoszone za pracownika, jak również wartość innych nieodpłatnych świadczeń lub świadczeń częściowo odpłatnych.

O zakwalifikowaniu świadczenia jako przychodu ze stosunku pracy decyduje to, czy określone świadczenie może otrzymać wyłącznie pracownik (w rozumieniu ustawy o pdof), czy również inna osoba niebędąca pracownikiem. Istotne jest więc to, czy istnieje związek prawny lub faktyczny danego świadczenia z istniejącym stosunkiem pracy.

Organy podatkowe twierdzą, że w przypadku, w którym pieniądze z napiwków trafią najpierw do kasy pracodawcy, a następnie zostaną rozdzielone pomiędzy pracowników, źródłem i podstawą wypłaty napiwków jest łączący otrzymującego napiwki z pracodawcą stosunek pracy, a więc napiwki są pochodną wynagrodzenia ze stosunku pracy – i jako takie stanowią wynagrodzenie ze stosunku pracy. Gdyby trzymać się kurczowo tej argumentacji, to trzeba by stwierdzić, że tak samo powinny być opodatkowane pieniądze otrzymywane przez kelnera bezpośrednio od klienta (i nietrafiające do kasy pracodawcy w celu późniejszego rozdzielenia). Przecież gdyby nie stosunek pracy łączący kelnera z pracodawcą, nie miałby on szans na napiwek – w tym przypadku również moglibyśmy konsekwentnie twierdzić, że źródłem i podstawą wypłaty napiwków jest łączący otrzymującego napiwki z pracodawcą stosunek pracy.

Tymczasem fiskus prezentuje tu zaskakujące (w stosunku do przedstawionego wyżej) stanowisko. Stwierdza bowiem w wydawanych przez siebie interpretacjach, że od stanu, w którym pracownik otrzymuje napiwek za pośrednictwem pracodawcy, należy odróżnić stan, w którym pracownik otrzymuje napiwek bezpośrednio od klienta. Wtedy według fiskusa pracownik otrzymuje napiwek bez pośrednictwa pracodawcy, a zatem uzyskuje przychód z innych źródeł, w rozumieniu art. 20 ust. 1 updof.

Art. 20 ust. 1 updof:

Za przychody z innych źródeł, o których mowa w art. 10 ust. 1 pkt 9, uważa się w szczególności: kwoty wypłacone po śmierci członka otwartego funduszu emerytalnego wskazanej przez niego osobie lub członkowi jego najbliższej rodziny, w rozumieniu przepisów o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego, alimenty, stypendia, dotacje (subwencje) inne niż wymienione w art. 14, dopłaty, nagrody i inne nieodpłatne świadczenia nienależące do przychodów określonych w art. 12–14 i 17 oraz przychody nieznajdujące pokrycia w ujawnionych źródłach.

Czy Państwu ta argumentacja wydaje się spójna? W sytuacji, w której pracownik otrzymuje napiwek bezpośrednio od klienta, a następnie wpłaca go na przechowanie do kasy pracodawcy, aby np. pod koniec dnia lub miesiąca odebrać swoje pieniądze, odbiera już według fiskusa wynagrodzenie. Jeśli jednak te pieniądze schowa do kieszeni, uzyskuje przychody z innych źródeł. Trudno tu dopatrzyć się jakiejkolwiek logiki, nie mówiąc o tym, że pracodawcy i pracownicy obsługi, którzy wiedzą o takim stanowisku fiskusa, w prosty sposób mogą – bez względu na stan faktyczny – udawać, że pieniądze na przechowanie nie trafiają. Wystarczy przecież osobna kasetka na napiwki, nad którą nadzór sprawuje pracodawca, a o której fiskus nie będzie wiedział. Mamy więc znowu do czynienia z prawem, które łatwo obejść, z prawem, które w istocie działa demoralizująco na podatników, skłaniając ich do łamania prawa.

A dlaczego łamią prawo? Ano dlatego, że od wynagrodzeń ze stosunku pracy należy odprowadzić oprócz zaliczki na podatek dochodowy również składkę na ubezpieczenie społeczne – co znacznie obniża wysokość otrzymywanej kwoty napiwku (rozporządzenie ministra pracy i polityki socjalnej z 18 grudnia 1998 r. w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe nie wyłącza napiwku z podstawy wymiaru składek).

I tu dochodzimy do wniosku zaprezentowanego na początku – znacznie korzystniejsza, zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika, jest sytuacja, w której obsługująca nas osoba otrzyma od nas napiwek bezpośrednio. Wtedy to nasi świadczeniodawcy (pracodawca i kelner) zdecydują, jak postąpić. Prosząc o doliczenie napiwku do rachunku, „skazujemy” pracodawcę na konieczność zapłacenia składki na ubezpieczenia społeczne.

Oczywiście nie kwestionuję generalnej zasady opodatkowania napiwków podatkiem dochodowym od osób fizycznych, ale są to moim zdaniem zawsze przychody z innych źródeł, uzyskiwane przez otrzymującego napiwek. To jego praca, jakość obsługi i szczególnego rodzaju „wartość dodana”, którą otrzymujemy podczas pobytu w restauracji, generują chęć dania napiwku. Inną sprawą pozostaje fakt, że bez nakładu pracy i inwestycji właściciela restauracji nie uzyskałby on napiwków z powodu braku odpowiedniego środowiska zarobkowego – ale to już kwestia porozumienia pracowników i właścicieli, w jaki sposób postępować z otrzymywanymi napiwkami.

I na koniec mam dla Państwa dwa pytania. Jak Państwo sądzicie, w jakim przypadku fiskus uzyskałby większe wpływy z napiwków: w sytuacji, w której pracodawca odprowadzałby zaliczkę, ale nie musiałby naliczać (pobierać?) składki na ubezpieczenie społeczne, czy w sytuacji obecnej, kiedy wszystkim opłaca się udawać, że napiwków nie ma? I pytanie drugie: jaki procent osób z obsługi chowających napiwek do kieszeni wykazuje ten dochód w zeznaniu rocznym?

Romuald Gabrysz

Hasła tematyczne: napiwki

Wszystkie artykuły z tego działu »

WASZE KOMENTARZE (6)

Dodaj nowy komentarz

komentarz:
podpis:
 

Drodzy Użytkownicy podatki.biz. Choć czytamy uważnie Wasze komentarze, nie odpowiadamy na pytania w kwestiach szczegółowych. Zadając je, kierujecie je nie do nas, a do innych Użytkowników podatki.biz. Jeżeli chcecie wyjaśnić lub rozwiązać jakiś problem, zachęcamy do skorzystania z naszego forum dyskusyjnego - www.podatki.biz/forum

Zespół podatki.biz

Napisz komentarz...