Na fali hurraoptymistycznych wieści o sukcesach polskiej gospodarki rodzą się pomysły, w jaki sposób przejeść to, co być może uda się kiedyś wypracować. Ponieważ w sejmowych bojach umarło ostatnio kilka pomysłów na zwiększenie kosztów funkcjonowania firm, urodził się pomysł, który w myśl kalkulacji wnioskodawców zapewne spodoba się większości – a większość przed wyborami to rzecz nie do pogardzenia.
I wydaje się, że przed realizacją tego pomysłu już nic nas nie uratuje. Chodzi oczywiście o dzień wolny w dniu 6 stycznia – dla którego pretekstem ma być Święto Trzech Króli. Jego uchwalenie spowoduje, że wreszcie będziemy mogli równać się z innymi potęgami gospodarczymi – przynajmniej w dziedzinie długich weekendów.
Być może projektodawcom rachunkowo się wszystko zgadza – i liczba godzin, które pracownicy powinni spędzać w pracy, nie ulegnie wielkim zmianom (nie będzie dnia wolnego za święta przypadające w soboty). Ale każdy za...