Reforma emerytalna nie przyniosła Polakom korzyści, a jedynym jej beneficjentem są otwarte fundusze emerytalne, które same zarabiają, ale nie przynoszą zarobku ubezpieczonym – uważa Robert Gwiazdowski, prawnik i ekonomista z Centrum Adama Smitha. Jego zdaniem, wartość oszczędności gromadzonych w OFE wzrosła mniej niż wyniosła w tym okresie inflacja, a do tego ZUS zapłacił 3 mld zł za „system komputerowy potrzebny na utrzymanie OFE”. Z twierdzeniami tymi polemizuje Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan i członek rady nadzorczej ZUS.
Według Mordasewicza, reforma emerytalna była konieczna, aby zmniejszyć nierównowagę między wpływami ze składek a wydatkami na emerytury starzejącego się społeczeństwa. Była też sprawiedliwa, ponieważ uzależniła wysokość emerytury od długości okresów pracy i pobierania emerytury.
Ekspert przyznaje, że część powszechnych towarzystw emerytalnych, czyli firm zarządzających otwartymi funduszami emerytalnymi, do których trafiają składki, dobrze zarabia. Zwraca jednak uwagę na fakt, że po 11 latach działalności tylko 5 spośród 21 PTE wypracowało zysk zapewniający zwrot zainwestowanego kapitału i pozwalający na wypłacenie dywidendy akcjonariuszom.
Według Jeremiego Mordasewicza, osoba, która od początku reformy, czyli od połowy 1999 r. do chwili obecnej, systematycznie płaciła składkę w wysokości 100 zł miesięcznie, wpłaciła łącznie 13 500 złotych. Przy obecnej wycenie akcji i obligacji, które za składki zakupiły OFE, i po potrąceniu opłat jej kapitał wynosi przeciętnie 20 560...