Gwarancje bankowe obejmują tylko część produktów, dystrybuowanych przez banki. Są jednak instytucje, które zabezpieczają wszystkie inwestowane przez klientów.
Od 28 listopada 2008 r. obowiązuje podwyższony limit gwarancji środków zgromadzonych w banku przez jednego deponenta. Bankowy Fundusz Gwarancyjny zwiększył je do równowartości 50 tys. euro. W przypadku pieniędzy na rachunkach wspólnych (np. współmałżonków) limit gwarancji dotyczy każdego ze współposiadaczy rachunku.
Gwarancje są 100-procentowe, a limit kwoty gwarantowanej przez BFG dotyczy zarówno kapitału, jak i odsetek, naliczonych do dnia wydania postanowienia o ogłoszeniu upadłości banku.
Wygląda ładnie, prawda? 50 tys. euro to równowartość ponad 200 tys. zł. Ale bankowe gwarancje (nie tylko w Polsce) nie obejmują wszystkich produktów, oferowanych przez banki. Nie dotyczą na przykład tak popularnych lokat strukturyzowanych w formie polisy – tutaj trzeba liczyć na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Żadnych szans nie mają natomiast posiadacze tych lokat strukturyzowanych w formie certyfikatu, które nie podlegają Prawu bankowemu, lecz ustawie o obligacjach.
Ale to nie wszystko. Na terenie każdego kraju Unii Europejskiej działają, zgodnie z jednolitym paszportem, oddziały banków zagranicznych. Zgodnie z zasadami przyjętymi w UE, oddziały banków mających siedzibę w innych państwach będących członkami Unii, a wykonujące działalność na terytorium Polski, przynależą do systemu gwarantowania depozytów kraju macierzystego (kraju siedziby). W przypadkach, gdy w państwach tych kwota gwarantowana jest niższa niż określona w ustawie o BFG, oprócz przynależności do systemu gwarantowania kraju macierzystego, oddziały te mogą przystępować do polskiego systemu gwarantowania na zasadzie dobrowolności. Mogą, ale nie muszą.
Kontrakt to nie lokata
Oferta Finroyal to kontrakt lokacyjny. Nie jest to produkt depozytowy – jego konstrukcja znacznie różni się od umowy lokaty. Oznacza to oczywiście, że nie jest objęty gwarancjami BFG – tym bardziej, że FRL Capital nie prowadzi w Polsce działalności: jego przedstawicielstwa zajmują się tylko dystrybucję produktów.
Jeśli chodzi natomiast o gwarancje: Finroyal, zapewniając określoną stopę zwrotu, przejmuje na siebie odpowiedzialność za właściwe zarządzanie aktywami oraz gospodarkę własnymi rezerwami, w sposób zapewniający płynność rozliczeń bez względu na uzyskaną roczną stopę zwrotu. I tym różni się choćby od jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych (również sprzedawanych przez banki). Te nie mają najczęściej żadnej gwarancji, o czym boleśnie przekonali się w 2008 roku klienci TFI. Zatem ostrzeżenia, że FRL Capital może inwestować środki klienta według własnego uznania, nawet w ryzykowne instrumenty finansowe, równie dobrze może się odnosić do Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych. Jaki bowiem wpływ na decyzje zarządzających mają posiadacze jednostek? Absolutnie żaden.
W kontekście zasadniczych różnic pomiędzy kontraktem lokacyjnym i tradycyjna lokatą kuriozalny jest również zarzut, iż zainwestowanych za pośrednictwem Finroyal pieniędzy nie obejmuje ich system ochrony depozytów Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A jak może obejmować, skoro FRL Capital Limited nie jest polskim podmotem, a kontrakt nie jest depozytem?
Finroyal posiada wystarczające zabezpieczenie inwestycji klientów, porównywalne z tymi, które mają polskie banki czy instytucje ubezpieczeniowe – a na pewno lepsze, niż TFI. W ich przypadku jedyną gwarancją, i to iluzoryczną, bo nie mającą żadnej szansy zastosowania w przypadku niewypłacalności, są fundusze z gwarancja kapitału. Finroyal FRL Capital Limited dysponuje bankowymi rachunkami depozytowymi, a dodatkowo jako spółka prowadząca działalność gospodarczą posiada ubezpieczenie Public Liability Insurance (ubezpieczenie zawodowej odpowiedzialności cywilnej profesjonalistów) na kwote 2 mln funtów, tym samym spełnione są wszelkie wymogi bezpieczeństwa aktywów. Na pewno lepsze, niż w przypadku większości innych inwestycji.